Mirosław Karwat - Sztuka manipulacji politycznej

W jaki sposób można zdobyć “mandat społeczny” nie mając ku temu żadnych podstaw – nie będąc reprezentatywnym, nie będąc w swym działaniu służebnym i kontrolowanym, nie mając nic do zaproponowania, mając głównie dobre mniemanie o sobie, ambicje na wyrost, a z atutów realnych – odrobinę przytomności, wyczucia okazji i sprytu?

Tego typu pytania zadaje sobie zapewne wielu obserwatorów polskiego życia politycznego, pełnego manipulacji, propagandowych trików i nieczystych zagrywek. Szczególny dyskomfort muszą czuć Ci, którzy wiązali duże nadzieje ze zmianą systemu politycznego w Polsce w 1989 oczekując uzdrowienia zasad życia zbiorowego, zwłaszcza zaś uczciwości i przejrzystości dyskursu publicznego. Z jednej strony dyskurs ten uległ rzeczywistej sanacji poprzez likwidację cenzury i pojawienie się konkurujących ze sobą wolnych mediów – z drugiej, demokratyzacja życia społecznego nie przyniosła wcale zniknięcia manipulacji politycznej. Zmiana polegała na zastąpieniu jednostronnej propagandy megafonowej, pluralizmem różnych propagand, będących efektem działania wielu ośrodków dokonujących manipulacji na odbiorcach. Rok poprzedni oraz rok obecny to szczególnie wdzięczny okres dla wszystkich zainteresowanych zagadnieniami manipulacji politycznej – komisje śledcze, powstawanie nowych i upadek starych bytów politycznych, narodziny karier politycznych, wybory parlamentarne i prezydenckie, referendum w sprawie konstytucji europejskiej, afery korupcyjne i szpiegowskie – trudno o lepsze czasy dla wszelkiej maści manipulatorów.

Chcąc świadomie obserwować i oceniać różne manipulacyjne zabiegi oraz, przede wszystkim nie dać się złapać w pułapkę wszelakim specjalistom od socjotechniki, propagandy i manipulacji, powinniśmy znać repertuar ich chwytów. Taką szansę daje nam lektura książki profesora Mirosława Karwata Sztuka manipulacji politycznej. Autor, jeden z najwybitniejszych specjalistów w dziedzinie teorii polityki i socjotechniki, przedstawia usystematyzowaną wiedzę z zakresu manipulacji politycznej. Rozpoczyna od określenia samego terminu manipulacja wymieniając jej główne wyróżniki. Nazywa ją specyficzną formą wpływu społecznego, charakteryzującą się następującymi cechami: ukrywaniem prawdziwych intencji i celu działań manipulatora, (którym są zwykle własne, partykularne korzyści), wykorzystywaniem słabości manipulowanego obiektu (osoby lub grupy), wykorzystywaniem i podtrzymywaniem nieświadomości lub ograniczonej i fałszywej świadomości adresatów oddziaływań oraz, być może przede wszystkim, uprzedmiotowienie obiektu manipulowanego.

Autor porównuje manipulację z innymi metodami wpływu społecznego. Od perswazji odróżnia ją charakter relacji między nadawcą a odbiorcą komunikatu, opartej w tym przypadku na poszanowaniu podmiotowości obu stron i rzeczowej, uczciwej prezentacji argumentów. Ponadto, o ile perswazja dotyczy sfery racjonalnej, manipulacja odwołuje się do emocji – wywołując lęki, obsesje, tworząc iluzje wspólnoty, poczucia bliskości, przyjaźni, albo przeciwnie – stanu zagrożenia, konieczności mobilizacji i wzmożonej czujności. Z kolei od przymusu i przemocy, odróżnia ją maskowanie prawdziwych intencji. Obiekt stosujący przymus nie ukrywa, że jeżeli jego żądania nie zostaną zaspokojone to nieposłusznego spotkają przykre konsekwencje. Przemoc z kolei jest najzupełniej jawnym psychicznym lub fizycznym niszczeniem przeciwnika.

Karwat słusznie przestrzega przed jednoznacznym potępieniem moralnym manipulacji jako narzędzia wpływu. To właśnie tylko narzędzie, które może być użyte niekoniecznie z myślą o wyrządzeniu komuś krzywdy lub nieuprawnionym zdobyciu jakichś dóbr. Może służyć pomocą w osiąganiu celów pozytywnych, czego przykładów możemy szukać choćby w niektórych oddziaływaniach pedagogicznych. Czyż nie jest manipulacją, stosowany przez wielu rodziców i wychowawców instrument tzw. fikcyjnego wyboru. Kiedy pytamy dziecko czy odrobisz lekcje teraz, czy po ulubionym filmie, który za pół godziny zaczyna się telewizji, nie odbieramy mu w sposób manipulacyjny trzeciej możliwości, czyli nieodrobienia lekcji w ogóle.

Manipulacja jako metoda wpływu społecznego i walki politycznej jest skuteczna w określonych warunkach. Decydujące znaczenie ma rodzaj, jak to nazywa autor, kooperacji aktorów sceny politycznej. Prawdopodobieństwo wyboru tej metody rośnie wraz ze wzrostem poziomu współzawodnictwa na tej scenie (w odróżnieniu od partnerskiej współpracy i otwartej walki, kiedy to bardziej skuteczne będą odpowiednio perswazja i przemoc). Nasza polska demokracja z jej do niedawna spolaryzowanym, a obecnie rozdrobnionym krajobrazem politycznym, wydaje się być idealną wręcz sceną manipulatorskich występów. Ważny jest typ odbiorców - manipulacja jest częściej stosowana wobec określonego rodzaju adresatów – mniej podatne na nią będą wykształcone, świadome swoich interesów grupy społeczne. Z kolei najłatwiej ulega jej tłum.

Karwat dzieli manipulacyjne zachowania na trzy grupy związane z głównymi formami aktywności politycznej. Pierwszą z nich jest akredytacja – czyli pozyskiwanie wiarygodności, legitymacji do uczestnictwa w życiu publicznym. Z manipulacyjnych form akredytacji korzystają przede wszystkim osobnicy nie mający legitymacji rzeczywistej – nie będący reprezentantami rzeczywistych interesów społecznych, bez odpowiedniego dorobku i kwalifikacji. Często są to ludzie zaczynający od “0”, kreujący się na obrońców interesów pokrzywdzonych przez dotychczasowe elity polityczne. Karwat podaje kilka najpopularniejszych chwytów używanych przez tego typu pretendentów do roli zbawców narodu i ojczyzny. Najlepszym punktem wyjścia jest zwrócenie na siebie uwagi przez zabranie głosu w jakiejś kontrowersyjnej, bulwersującej sprawie. Dobrze jest przy tym przelicytować swoich rywali w gorliwości i propozycjach radykalnych posunięć (często nawet najbardziej absurdalnych). Niezbędnym elementem każdej manipulacyjnej akredytacji jest tworzenie i prezentowanie odbiorcom swojego fałszywego wizerunku, odpowiadającego potrzebom grupy, do której manipulator się odwołuje. Wizerunek ten opierać się powinien na stosowaniu pochlebstw i kuszeniu nierealnymi korzyściami związanymi z ewentualnym przywództwem manipulatora.

Manipulator często przykleja się do uznanych autorytetów nie mając w rzeczywistości wiele wspólnego z prezentowanymi przez nie wartościami. W naszym kraju takim eksploatowanym ponad wszelką miarę autorytetem jest Jan Paweł II. Inne sposoby to dawanie obietnic bez pokrycia, wytwarzanie i podtrzymywanie zbiorowych złudzeń, rozbudzanie nierealnych i ryzykownych oczekiwań, wykorzystywanie wieloznaczności symboli, rytuałów i wartości, jątrzenie konfliktów społecznych po to, by wykreować się na przywódcę jednej ze stron. Przykładem manipulacyjnej akredytacji są wezwania do natychmiastowego wycofania polskich wojsk z Iraku lub do zbojkotowania obchodów rocznicy zakończenia II Wojny Światowej w Moskwie. Głoszący takie postulaty politycy doskonale wiedzą, że ich spełnienie wiązałoby się ze szkodą dla pozycji Polski na arenie międzynarodowej, jednak wykorzystują wyobrażenia i oczekiwania niewyedukowanej politycznie części społeczeństwa. Takie przykłady możnaby mnożyć.

Drugą ważna sferą aktywności politycznej, w której powszechnie stosuje się chwyty manipulacyjne jest dyskredytacja, czyli odbieranie wiarygodności, legitymacji przeciwnikom politycznym. Może ona przybrać dwie formy: pierwotną, polegającą na niedopuszczeniu do pojawiania się nowych konkurentów, lub wtórną dezawuującą konkurentów już obecnych. Dyskredytację manipulacyjną należy odróżnić od rzetelnej argumentacji demaskatorskiej, opartej o uczciwe, rzeczowe przedstawienie faktów. Dyskredytacja manipulacyjna ociera się o przemoc, jej celem jest zniszczenie przeciwnika, odebranie mu prawa do uczestnictwa w życiu społecznym do udziału w debatach, do podmiotowości. Jeżeli ten cel ostateczny nie może być zrealizowany, może poprzestawać na doraźnym ośmieszeniu, oczernieniu, skompromitowaniu oponenta.

Repertuar dyskredytacji manipulacyjnej jest bardzo bogaty i jego stosowanie jest ograniczane jedynie przez poziom moralny manipulatora i jakość dyskursu publicznego. Podstawą wielu działań dyskredytacyjnych jest kreowanie dychotomicznego podziału świata społecznego, w którym są ci dobrzy (my) i ci źli (oni) Najpopularniejsze metody to przypisywanie adwersarzom pewnych dyskredytujących ich cech lub odmowa przymiotów dających im prawo do uczestnictwa w życiu publicznym. Ważne, aby operować na jak najwyższym poziomie ogólności, aby utrudnić weryfikację takich twierdzeń. Dyskredytacja manipulacyjna korzysta z różnego rodzaju chwytów językowych polegających głównie na zastępowaniu wyrażeń neutralnych o charakterze opisowym wyrażeniami wartościującymi.

Przeciwnikowi politycznemu odbiera się wszystko: dorobek polityczny, moralność, zarzuca mu się wysługiwanie się zorganizowanym destrukcyjnym grupom o zewnętrznej (obce wywiady) lub wewnętrznej (koterie polityczne i mafie) proweniencji. Sięga się po środki z repertuaru dyskredytacji estetycznej, zarzucając niewłaściwy ubiór, wygląd, brak ogłady. Często stosowaną nieuczciwą praktyką jest zabieg, nazywany przez historyków prezentyzmem, czyli ocenianie pewnych historycznych faktów bez uwzględnienia uwarunkowań społecznych, gospodarczych i politycznych charakterystycznych dla okresu, w którym fakty te miały miejsce. W ten sposób w propagandzie niektórych środowisk politycznych są oceniane porozumienia Okrągłego Stołu.

Warto zwrócić uwagę, że manipulacyjne akredytacja i dyskredytacja często występują łącznie. Sposobem na uzyskanie legitymacji do aktywności politycznej może stać się właśnie dezawuowanie przeciwnika, odbieranie mu prawa do udziału w życiu publicznym. Szeroko stosowaną techniką tego typu jest przyznawanie sobie prawa do wydawania swego rodzaju licencji na udział w życiu publicznym. Tacy arbitrzy mogą się podpierać różnymi formalnymi rozwiązaniami - komisjami prawdy i sprawiedliwości, przygotowaniem demaskujących raportów, organizowaniem speckomisji itd.

Trzecim wyróżnionym przez Karwata rodzajem manipulacji politycznej jest prowokacja. W dużym skrócie polega ona na aranżowaniu różnych wydarzeń, tworzeniu określonej atmosfery, wywołujących takie reakcje przeciwnika, które mają go ośmieszyć, zdyskredytować, stawiając jednocześnie w korzystnym świetle prowokatorów. Przykładem takiej prowokacji jest wspominane już nawoływanie do zbojkotowania przez Polskę moskiewskich obchodów zwycięstwa nad faszyzmem. Dzięki temu autorzy takich apeli kreują się na obrońców wartości, prawdziwych patriotów a ich adwersarze sprowadzani są do chodzących na pasku Moskwy. Manipulacyjna prowokacja jest szczególnie niebezpieczna ze względu na społeczne szkody związane z dezinformacją i tworzeniem sztucznych konfliktów.

Pomimo swojej ogromnej wiedzy i spostrzegawczości autor z pewnością nie opisał wszystkich możliwych form manipulacji politycznej. Wyczerpująca rekonstrukcja jej repertuaru nie jest w ogóle możliwa. Inwencja aktorów polskiej sceny politycznej nakazywałaby Mirosławowi Karwatowi pisać coroczny suplement do interesującego nas opracowania. Udało mu się jednak po mistrzowsku uchwycić podstawowe, niezmienne mechanizmy rządzące manipulacją polityczną, czego prawie sześcioletni upływ czasu od ukazania się książki bynajmniej nie przekreślił. Jest ona dziś równie, a może nawet jeszcze bardziej, aktualna niż wtedy, gdy trafiła na półki księgarń.

Założeniem autora nie było stworzenie poradnika manipulacji dla chcących przy jej użyciu odnieść jakieś sukcesy, chociaż sam autor takiego ubocznego efektu nie wyklucza. Jednocześnie pisze o swojej pracy: Znajomość obowiązkowa (ale tylko gwoli refleksji i samoobrony). Stosowanie szkodliwe i obosieczne (gwarancji nie udziela się). Nadużywanie zabronione i karalne. Pozostaje nam tylko mieć nadzieję, że cel Mirosława Karwata zostanie zrealizowany i jego książka będzie wyłącznie podręcznikiem samoobrony. Jednak śledząc aktywność niektórych polskich polityków, trudno oprzeć się wrażeniu, że “Sztuka manipulacji politycznej” jest ich obowiązkową lekturą instruktażową.

Jerzy Zaborowski